Lawendę przywiozłam w zeszłym roku z Prowansji i tak leżała sobie grzecznie w szufladzie i czekała aż uszyję dla niej woreczki.
O Lawendzie w końcu zapomniałam, że jest i całe szczęście - w zeszłym roku nie umiałam jeszcze transferować:-)
Aż tu Agata z kreatywnegobazarka jako kwiatowe wyzwanie lipcowe ogłosiła LAWENDĘ!
Od razu przypomniałam sobie o mojej pachnącej Lawendą szufladzie i wyczarowałam dla niej specjalnie przyozdobione, z cieniutkiej, białej bawełny woreczki.
Do transferu druku użyłam oczywiście nitro, a nie olejku lawendowego - dlaczego? Ze względu na zapach - lawenda pachnie cudnie w kwiatach i w olejku nalanym do kominka. W swojej skondensowanej formie olejkowej można by rzec, że wręcz śmierdzi, a na dodatek ten smród długo się utrzymuje w pomieszczeniu. Nitro nie śmierdzi aż tak intensywnie i szybko się ulatnia.
Ale zapach nie jest jedynym powodem. Tak jak już wcześniej testowałam tutaj różne płyny do transferu na nitro transfer na tkaninie wychodzi najlepiej.
A tak wygląda każdy z nich po kolei
Ostatni rzut oka na wszystkie razem bo każdy z zapachowych woreczków znalazł już swoje miejsce.



